Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R. 24:1979 z. 4 s. 731-756
[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
5. Współpraca ze Stanisławem Michalskim

Gdy dobiegały końca lata mej asystentury, spotkała mnie propozycja objęcia referatu stosunków naukowych z zagranicą i referatu muzeów w Wydziale Nauki Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, którego naczelnikiem był Stanisław Michalski. Prawie dwa lata (1927-28) spędziłem na tym stanowisku i zdobyłem sobie pożyteczne doświadczenia w dziedzinie organizacji nauki, ale niewiele miałem czasu na kontynuowanie pracy w dziedzinie historii sztuki. Stanisław Michalski był wybitną osobistością. To on inicjował Poradnik dla samouka, kierował działem naukowym kasy im. Mianowskiego, redagował "Naukę Polską", był wreszcie dyrektorem Funduszu Kultury Narodowej. Praktyka w Wydziale Nauki dopomogła mi bardzo, gdy jako kierownik Oddziału Sztuki województwa wileńskiego i nowogródzkiego miałem szerokie obowiązki organizacyjne, i później - gdy po drugiej wojnie światowej byłem w ciągu pierwszych 6 lat Naczelnym Dyrektorem Muzeów i Ochrony Zabytków. Zainteresowania moje bibliotekarstwem z czasów asystentury u profesora Batowskiego, równocześnie Dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej, pogłębiły się teraz, bo właśnie w Wydziale Nauki Stefan Demby przygotowywał projekt utworzenia Biblioteki Narodowej, który przyjęty został w 1928 r. Gabinety nasze sąsiadowały z sobą i utrzymywaliśmy bliskie stosunki.

6. Siedem lat na stanowisku konserwatora zabytków i kierownika oddziału sztuki województwa wileńskiego i nowogródzkiego

Dość szybko praca w Wydziale Nauki przestała mnie interesować i zacząłem namyślać się nad zmianą zajęcia. Wtedy właśnie - na jesieni 1928 r. - otrzymałem propozycję objęcia stanowiska konserwatora zabytków i kierownika oddziału sztuki województwa wileńskiego i nowogródzkiego. Moje zadania miały obejmować bardzo szeroki zakres, bo literaturę, teatr, muzykę, plastykę, sztukę ludową i upowszechnianie kultury, ale przede wszystkim - inwentaryzację i konserwację zabytków. To otwierało znów przede mną możliwości powrotu do historii sztuki i praktycznego zastosowania mych wiadomości w zakresie zabytkoznawstwa. A że pociągało mnie Wilno i architektura na terenie Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, propozycję bardzo chętnie przyjąłem.

Musiałem teraz bardzo skupić się na problemach konserwatorskich i inwentaryzacyjnych, tym bardziej, że zaraz w następnym r. 1929 zaproponowano mi prowadzenie zleconych wykładów i ćwiczeń na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego. Skromną literaturę polską z zakresu konserwacji i inwentaryzacji opanowałem szybko, trochę dłużej trwało zapoznanie się z. podstawową literaturą obcą między innymi i z tej przyczyny, że w książki z tej dziedziny biblioteki nasze były zaopatrzone niedostatecznie.

Zakres obowiązków konserwatora okręgowego w Wilnie był bardzo rozległy. Obejmował nadzór nad wykopaliskami archeologicznymi i opiekę konserwatorską nad zabytkami nieruchomymi i ruchomymi od średniowiecza po wiek XIX. Od początku jednak nabrałem przekonania, że grupą zabytków, które wymagają wydzielenia i specjalnego traktowania, są ruiny zamków średniowiecznych - już nawet dlatego, że nie posiadają naturalnego opiekuna w osobie użytkownika. Szczególne problemy nasuwają się tu ze względu na to, że inną metodę konserwacji musimy zastosować w stosunku do budynków, które zachowały się w stanie ruiny, a inną w stosunku do budynków pełniących swe funkcje użytkowe. Trzeba rozstrzygnąć, czy chcemy budynek rekonstruować i w jakim stopniu, czy też zamierzamy tylko utrwalić istniejące mury, a jeśli tak - to jakie ustalić zasady dla zabezpieczenia korony murów, resztek sklepień czy otworów okiennych i wyjściowych, jak postępować przy odsłanianiu murów z zasypujących je rumowisk itp.

Miałem na mym terenie ruiny zamków średniowiecznych w Wilnie, Trokach, Miednikach Królewskich, Krewie, Nowogródku, Lidzie i Mirze - to była grupa najważniejszych ruin zamkowych. Skoncentrowałem się na Wilnie, Trokach, Krewie i Nowogródku, podejmując tam wszędzie prace konserwatorskie. Specjalny wypadek stanowiły wspaniałe i dobrze zachowane ruiny zamku w Mirze, który prywatny właściciel pragnął w części odbudować, by w nich zamieszkać. Ja przyjąłem zasadę wyłącznie konserwowania ruin i w razie konieczności konstrukcyjnych restaurowania czy rekonstruowania fragmentów. Koncepcje moje referowałem na zebraniach w wileńskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk oraz na zjazdach konserwatorskich, uzyskując ich aprobatę. Opublikowałem też na ten temat szereg artykułów, m.in. w wydawnictwie Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego "Ochrona Zabytków Sztuki" z r. 1930-31. Moi następcy w Wilnie w ostatnich latach przedwojennych inaczej jednak zadecydowali o losach Zamku Głównego na wyspie jeziora Galwe w Trokach. Rozpoczęto pełną rekonstrukcję zamku, którą dokończyli już po wojnie konserwatorzy litewscy. W odbudowanym zamku mieści się dziś muzeum. Rozumiem intencje wskrzeszenia zamku, wzniesionego przez W. Ks. Witolda w początku XV w. Ale zatarty został niewysłowiony urok potężnych gotyckich ruin z czerwonej cegły i kamieni, otoczonych zielenią, w niezwykle pięknym krajobrazie jeziornym. W Trokach, a i przy ruinach innych zamków, najściślej ze mną współpracowali prof. arch. Juliusz Kłos i arch. Jan Borowski.

Ruinami zamków średniowiecznych zająłem się z własnego wyboru. Inne ważne zadania konserwatorskie narzucił mi los. Były to wielkie prace ratownicze przy Katedrze Wileńskiej, rozpoczęte w 1930 r. w związku z zarysowaniem się murów gmachu. Kierownictwo architektoniczne robót powierzone zostało profesorowi architektowi Juliuszowi Kłosowi. Opracowany przeze mnie program robót przewidywał, że najpierw należy przeprowadzić gruntowne badania stanu fundamentów, podziemi i sklepień oraz gruntu celem ustalenia przyczyn groźnego stanu gmachu, a potem dopiero opracować projekt zabezpieczenia katedry i rozpoczęcia prac konserwacyjnych. Sytuację znacznie pogorszyła wielka powódź na wiosnę 1931 r., która spowodowała pozapadanie się posadzek, popękanie sklepień i murów. Stan był tak groźny, że trzeba było szybko rozwinąć roboty na bardzo szeroką skalę. W czasie badań podziemi odnaleziono pod kaplicą św. Kazimierza puszki z sercem i wnętrznościami króla Władysława IV, a następnie dn. 21 IX 1931 r. natrafiono pod nawą główną na kryptę mieszczącą szczątki króla Aleksandra Jagiellończyka, Elżbiety, pierwszej żony króla Zygmunta Augusta, oraz Barbary Radziwiłłówny. Prace ratownicze i konserwatorskie w Katedrze ukończono dopiero w 2 lata po mym wyjeździe z Wilna.

Badania, które prowadziłem w Katedrze Wileńskiej, zmusiły mnie do podjęcia studiów nad historią jej architektury. Niektóre ciekawe rezultaty publikowałem w oddzielnych artykułach, a studia w Archiwum Katedralnym skłoniły mnie do podjęcia pracy nad monografią Katedry Wileńskiej jako ciekawego i ważnego zabytku z czasów od XIV do XIX w. Zachowała mi się do dziś duża teka z materiałami do dziejów Katedry, obejmująca wypisy archiwalne z mych poszukiwań w obrębie gmachu katedralnego i znaczne zespoły już opracowanych tekstów do monografii. Zakończyć monografii nie mogłem, bo w chwili gdy wyjeżdżałem z Wilna prace przy Katedrze były jeszcze w toku. No a potem, w Warszawie, nie mogłem już myśleć o oderwaniu się od nawału zajęć, jakie na mnie spadły. Rezultaty mych badań nie zostały jednak zupełnie pogrzebane, bo cytowane były już przed wojną na podstawie informacji, jakich udzielałem, i cytowane są w powojennej literaturze litewskiej. Na prośbę litewskich konserwatorów i historyków sztuki przesłałem im dokładne odpowiedzi we wszystkich sprawach, o które mnie zapytywali.

Nasuwała mi się, oczywiście, w związku z badaniami nad Katedrą myśl opracowania monografii architekta Wawrzyńca Gucewicza, który Katedrę przebudował w drugiej połowie XVIII w. i nadał jej charakter monumentalnego gmachu klasycystycznego. Nie dane mi było zakończyć i tej pracy, ale moje materiały wykorzystałem do opracowania artykułu o Gucewiczu w Polskim Słowniku Biograficznym i w recenzji dotyczącej litewskiej monografii Gucewicza pióra E. Budrejki, wydanej w Wilnie w r. 1954. Zatytułowałem tę recenzję Na marginesie monografii E. Budrejki, bo na kilkunastu stronach podałem informacje o nie opublikowanych i nieznanych dotąd materiałach archiwalnych, m.in. z Korespondencji Massalskich, która znajdowała się przed wojną w Archiwum Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie. Wiadomości to były rewelacyjne, bo dotyczyły m.in. studiów zagranicznych Gucewicza i jego kontaktów ze słynnymi architektami francuskimi Soufflot, Patte i Rondelet, uściśliły wiele niedokładnych wiadomości, wzbogaciły listę dzieł Gucewicza oraz informowały o jego projektach architektonicznych w Zbiorach Graficznych Stanisława Augusta. Mój wkład do monografii Gucewicza został przyjęty z wielkim zainteresowaniem i w całości wykorzystany przez uczonych litewskich.

Wspomniałem o pracach naukowych, które wiązały się z mą działalnością konserwatorską. Podjąłem również prace z historii sztuki, zaplanowane niezależnie od tych okoliczności. Zaraz po przyjeździe do Wilna postanowiłem mianowicie gromadzić materiały do dziejów architektury wileńskiej i W. Ks. Litewskiego w okresie baroku, rokoka i klasycyzmu. W wolnych chwilach pracowałem w Archiwum Państwowym, Archiwum Miejskim oraz zbiorze rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej, a ponadto w archiwach kościelnych w Wilnie i na terenie mej działalności urzędowej. Podróże konserwatorskie po dwóch województwach dawały mi możliwości zapoznania się z autopsji z setkami ważnych i skromnych dzieł architektury świeckiej i kościelnej, ich analizy, opisu, pozyskiwania fotografii. Odnajdywanie nieznanych lub mało znanych zabytków, kształtowanie obrazu rozwoju architektury na tych połaciach ziem W. Ks. Litewskiego, które były pod mą konserwatorską opieką, oraz próby ogarnięcia całości problemu na tym terytorium -- to były zadania fascynujące i stały mi się bardzo bliskie. W ciągu 7 lat, które spędziłem w Wilnie, ogłosiłem fragmenty mych studiów w sprawozdaniach i artykułach. Ale - bardzo zajęty obowiązkami konserwatora i kierownika Oddziału Sztuki dwóch województw - daleki byłem, oczywiście, od formułowania pełnego zarysu dziejów architektury XVII i XVIII oraz pierwszej połowy XIX w. na tych wielkich przestrzeniach. Tu trzeba było rozpocząć prawie wszystko od początku: wiadomości o artystach, fundatorach, mecenasach były bardzo skąpe, albo - jeśli nawet były kiedyś ogłoszone - to treść ich i forma nie odpowiadała aktualnym wymaganiom.

Dwa najważniejsze studia z zakresu mych badań opublikowałem już po powrocie do Warszawy. Jedno - to rozprawa o Janie Krzysztofie Glaubitzu, architekcie wileńskim XVIII w., wydrukowana w 1937 r. w Pracach historii sztuki, wydawanych przez Towarzystwo Naukowe Warszawskie, redagowanych przez prof. Batowskiego. Nazwisko tego architekta znane było tylko z dwóch wzmianek, ogłoszonych drukiem w odstępie kilkudziesięciu lat. Tymczasem w świetle moich badań okazało się, że Glaubitz, z pochodzenia Ślązak, był architektem, który najbardziej zaważył w procesie rozwoju późnobarokowej i rokokowej architektury na terenach, które znajdowały się w promieniach kulturalnego i artystycznego oddziaływania Wilna aż po Połock. Wspaniała rokokowa architektura Wileńszczyzny była dotąd bezimienna. Okazało się, że najwybitniejszym inspiratorem i twórcą był Glaubitz.

Drugie studium, do którego przywiązuję wagę, to rozprawa: O architekcie Zaorze i dekoratorach kościoła św. Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie, zamieszczona w roczniku pierwszym z 1938 r. "Dawnej Sztuki", wydawanej przez Ossolineum we Lwowie. W oparciu o akta z Archiwum Akt Dawnych m. Krakowa oraz z działu rękopisów Uniwersyteckiej Biblioteki Publicznej w Wilnie udało mi się bliżej określić osobę architekta, ustalić jego rolę przy budowie kościoła św. Piotra i Pawła i dorzucić nowe wiadomości o słynnym, niezwykle bogato dekorowanym stiukami wnętrzu kościoła.

Z okresu wileńskiego jedno wydarzenie wydaje mi się ważne zanotowania. W r. 1931 wyjechałem wraz z żoną oraz mym przyjacielem - Witoldem Hulewiczem - do Włoch i osiadłem na kilka tygodni w Valle di Pompei, by zapoznać się z metodami konserwatorskimi stosowanymi na terenie wykopaliskowym, gdzie zabytków nie rekonstruuje się, lecz w zasadzie zabezpiecza tylko i utrzymuje w stanie, w jakim zostały odkryte. Było to ważne przy ustalaniu metody konserwacji ruin średniowiecznych. Choć w innych warunkach znajdują się zabytki nasze i we Włoszech i bardzo różne są problemy, które trzeba rozwiązywać, pobyt w Pompejach był dla mnie bardzo korzystny.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 


Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach