Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R. 34:1989 nr 4, s. 745
[1]  [2]  [3] 
* * *

W Wydziale Ekonomiki PINGW-u zacząłem pracować, jak już o tym wspomniałem, z dniem 1 lutego 1948 roku, na stanowisku adiunkta. Na jesieni tegoż roku zostałem zaangażowany, z dniem 1 września, przez ówczesną kierowniczkę Katedry Ekonomiki Gospodarstw Wiejskich SGGW na stanowisku starszego asystenta. Wróciłem po 22 latach do pracy w byłej Katedrze profesora Moszczeńskiego. Spełniła się więc nadzieja profesora. Od września 1950 r. zostałem zastępcą profesora we wspomnianej Katedrze. W 1953 r. został powołany nowy Wydział SGGW - Wydział Ekonomiczno-Rolniczy. Wydział ten, mieszczący się na starym Ursynowie, został powołany głównie staraniem prof. Stefana Ignara oraz dyrektora Jerzego Tepichta. Prof. Ignar został pierwszym dziekanem, a ja pierwszym prodziekanem Wydziału. Po upływie kilku lat wybierany byłem dwukrotnie na dziekana Wydziału. W 1954 r. zostałem profesorem nadzwyczajnym i kierownikiem dawnej Katedry profesora Moszczeńskiego, która po rozmaitych przekształceniach otrzymała ostateczną nazwę Katedra Ekonomiki i Organizacji Gospodarstw Rolniczych.

Obowiązująca w pierwszych latach po wojnie ustawa o szkolnictwie wyższym zniosła wymóg habilitacji. Ponieważ jednak nie chciałem korzystać z tytułu profesora, nie mając habilitacji, wystąpiłem z wnioskiem do senatu o otwarcie mi przewodu habilitacyjnego. Podanie moje przeleżało się długo i zostałem dopuszczony do kolokwium habilitacyjnego dopiero w 1960 roku. Doczekałem się bowiem kolejnej zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym, która przywracała habilitacje. W tym czasie nastąpiła powódź podań o otwarcie przewodu. Ja byłem jednym z pierwszych, który w tym czasie ten stopień otrzymał. Po kilku latach - w roku 1965 - uzyskałem tytuł profesora zwyczajnego. Zostałem też wybrany na członka korespondenta Polskiej Akademii Nauk. Członkiem rzeczywistym PAN zostałem w roku 1971.

Wiele radości doznałem w następnych latach z nadania mi tytułu doktora honoris causa kilku wyższych uczelni. W roku 1973 tytuł ten nadała mi Akademia Rolnicza w Poznaniu, w roku 1978 Akademia Rolnicza w Lublinie, a w roku 1983 Uniwersytet Fryderyka Wilhelma w Bonn. Szczególną radość sprawiło mi nadanie tego tytułu w roku 1984 przez moją własną Uczelnię - Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego.

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych byłem czynny w różnych organizacjach naukowych, głównie w zakresie rolnictwa oraz organizacji, i zajmowałem w nich szereg stanowisk kierowniczych. Szczególnie bliskim był mi Komitet Ekonomiki Rolnictwa PAN, którego przewodniczącym byłem przez sześć kolejnych kadencji. Przez trzy kadencje byłem członkiem Prezydium Polskiej Akademii Nauk, a przez 5 kolejnych kadencji przewodniczącym Rady Naukowej Instytutu Ekonomiki Rolnej.

Jeśli chodzi o organizacje międzynarodowe, to przez okres 2-letni byłem przewodniczącym Międzynarodowego Centrum Naukowej Organizacji Pracy w Rolnictwie - CIOSTA (lata 1968-1970). Zostałem członkiem honorowym Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa (1974 r.), Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Rolnictwa (1983 r.) oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Ekonomistów Rolnych (IAAE - 1979 r.) Wreszcie, a podaję to półżartem, uzyskałem w USA honorowy tytuł Kentucky Colonel. Piszę półżartem, bo choć tytuł ten jest w Stanach Zjednoczonych ceniony, mnie on raczej śmieszy. Jestem też członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Ekonomistów Rolnych (AAAE).

Ponadto jestem członkiem dwóch krajowych rad ekonomicznych, a mianowicie Rady Konsultacyjnej przy Premierze (19821989) oraz Rady Gospodarki Żywnościowej od r. 1981, też przy Premierze. W pierwszej kadencji tej rady byłem również członkiem Rady Krajowej PRON.

Brałem udział w kongresach światowych dwóch towarzystw naukowych, a mianowicie Międzynarodowego Stowarzyszenia Ekonomistów Rolnych oraz Stowarzyszenia CIOSTA. Pierwsze z tych towarzystw odbywa swoje zjazdy regularnie co 3 lata, w różnych krajach świata, zwykle na przełomie sierpnia i września. Drugie zaś co 2 lata. Wziąłem udział w 3 kongresach Międzynarodowego Stowarzyszenia Ekonomistów. Pierwszy z nich odbył się w roku 1961 w Meksyku w Cuernavaca. Poznałem tam wielu ekonomistów rolnych, z którymi się potem zaprzyjaźniłem. Ze strony Polski w konferencji tej wzięli udział: nasz ówczesny senior prof. Stefan Schmidt z Krakowa oraz prof. Maksymilian Pohorille, ówczesny rektor SGPiS.

Pobyt w Cuernavace był moim pierwszym pobytem w Ameryce, przy czym w dość egzotycznym kraju. Wspaniałe budowle Inków, piękne góry, wreszcie, poza Cuernavacą, która ma klimat wspaniały, klimat bardzo przykry. Na wycieczce, która miała miejsce po zakończeniu konferencji, spędziliśmy noc w Vera Cruz - teren podzwrotnikowy. Koszmarna noc w hotelu bez klimatyzacji.

W wyniku mego udziału w tej konferencji, zapewne z inicjatywy Prezydium Międzynarodowego Stowarzyszenia, otrzymałem zaproszenie od Fundacji Forda na kilkumiesięczny pobyt w Stanach Zjednoczonych, który nastąpił w roku 1962. Następny kongres odbył się w Lyonie we Francji w 1964 r. W rozmowie z prezesem Stowarzyszenia, prof. Nielsem Westermackiem z Helsinek, dowiedziałem się, że pożądane jest, ażeby w okresach między kongresami odbywały się regionalne konferencje na różne aktualne tematy ekonomiczne. Wobec tego, w porozumieniu z Prezydium Międz. Stow. Ek. Rolnych oraz za zgodą Prezydium PAN wystąpiliśmy z propozycją odbycia w 1968 roku w Polsce seminarium regionalnego. Seminarium takie, na temat czynnika ludzkiego w rolnictwie, odbyło się w roku 1968 w Warszawie, w Pałacu Staszica. Udział w nim wzięło wielu ekonomistów rolnych z Europy. Trzeci kongres, w którym wziąłem udział, odbył się w roku 1970 (a więc z małym opóźnieniem) w Mińsku. W pierwszym z kongresów uczestniczyłem w charakterze konsultanta w jednej z grup tematycznych, której przewodniczył Glen Johnson, oraz wystąpiłem na plenum na kongresie odbytym w Mińsku, mając zlecony koreferat do jednego z referatów plenarnych.

W czasie pobytu w USA w 1962 r., o którym wspomniałem, miałem możność poznania wielu uniwersyteckich ośrodków naukowych w dziesięciu miejscowościach na terenie całych Stanów. Poznałem też i zaprzyjaźniłem się z szeregiem ekonomistów rolnych, z którymi utrzymuję kontakt do ostatnich chwil. Pozwoliło mi to uzyskać zaproszenie dla kilku moich kolegów ekonomistów na dłuższe lub krótsze staże naukowe.

Przechodzę do drugiego Stowarzyszenia. Tym razem organizacyjnego, a więc do CIOST-y. Jest to dziwne stowarzyszenie naukowe, powołane do życia w Paryżu w roku 1950, które tym się różni od innych, że nie posiada statutu. Ta cecha, w opinii szeregu członków Stowarzyszenia, jest powodem jego żywotności. To Stowarzyszenie odbywa swoje zjazdy regularnie co 2 lata. Wziąłem udział w 8 zjazdach Stowarzyszenia, począwszy od 1960 r. w Lund w Szwecji, a skończywszy na kongresie odbytym w 1976 roku w Gödöllö na Węgrzech. Podaję miasta, w których odbywały się zjazdy przy moim udziale. Są to: Lund - Szwecja (1960), Selisberg - Szwajcaria (1962), Bruksela - Belgia (1966), Helsinki - Finlandia (1968), Warszawa - 1970, Wageningen – Holandia (1972), Pesaro - Włochy (1974), wreszcie Gödöllö - Węgry (1976). Od kongresu odbytego w 1980 roku zjazdy odbywają się w ścisłej współpracy z V Sekcją Międzynarodowej Komisji Techniki Rolniczej (CIGR).

Na kongresie w Helsinkach Polska przejęła władzę w Stowarzyszeniu. Istnieje w Stowarzyszeniu zwyczaj, że przedstawiciel kraju zapraszającego zostaje przewodniczącym Stowarzyszenia. Z upoważnienia PAN zaprosiłem Stowarzyszenie do odbycia kolejnego zjazdu w Warszawie. Tak więc po przyjęciu zaproszenia przez władze Stowarzyszenia zostałem przewodniczącym na okres 2-letni (do następnego zjazdu). Na zjeździe warszawskim, odbytym w roku 1970, wręczyliśmy przyszłemu prezesowi młotek geologiczny (górniczy) jako symbol władzy prezydenckiej. Było to utrzymanie tradycji, która powstała w początkach istnienia Stowarzyszenia. Symbolem tym stał się wówczas dzwonek zawieszany na szyi krów w Szwajcarii. Młotek natomiast miał być symbolem władzy prezydenckiej; od tego czasu prezydent otwiera zebrania organizacji trzykrotnym uderzeniem w stół i w podobny sposób je zakańcza. W okresie, który przeżyłem w Stowarzyszeniu, członkowie jego stanowili bardzo ścisły, wzajemnie zaprzyjaźniony ze sobą zespół, z żonami i rodzinami włącznie.

Od czasu, gdy przeszedłem na emeryturę, a więc od lat 15-tu, nie mam już możności brania udziału w wymienionych tu kongresach i zjazdach. Utrzymała się jednak, mimo wszystko, serdeczna przyjaźń z wieloma członkami tych organizacji. Szczególnie bliskie związki przyjaźni łączyły nas, a więc również moją żonę, z prof. Westermarckiem, prof. Glennem Johnsonem, prof. Denisem Brittonem, prof. Erwinem Reischem, prof. Steffenem oraz nieżyjącymi profesorami Heady i prof. Piel Desruisseaux.

W poglądach na ekonomikę i organizację rolnictwa i gospodarstw rolniczych przeszedłem ewolucję, która w pewnym stopniu, choć znacznie mniejszym, dokonała się w moim nauczycielu Stefanie Moszczeńskim. Moszczeński, rasowy analityk, pod koniec swego życia zaczął się skłaniać do traktowania gospodarstwa rolnego jako organicznej całości. Znalazło to wyraz w jego ostatnim dziele Rachunkowość Gospodarstw Rolniczych, w którym, chyba jako pierwszy w Polsce, zamieścił rozdział o kalkulacjach organicznych. Jako asystent Moszczeńskiego zajmowałem się m.in. kalkulacjami rozdzielczymi, a w czasie mojej pracy w PINGW-ie i potem w pierwszych latach pracy w IER, rozwinąłem rachunek kosztów jednostkowych w PGR-ach, który stał się wzorem do wszelkich dalszych rachunków kosztów. Jednocześnie, bo od roku 1948, pracowałem nad koncepcją kalkulacji organicznych, których próbą była praca doktorska zakończona i obroniona w roku 1948.

Będąc uczniem Moszczeńskiego, stałem się duchowym uczniem prof. F. Aereoboe, a więc zdeklarowanym organikiem, propagatorem organicznego podejścia do gospodarstwa rolniczego w Polsce. Byłem propagatorem i badaczem gospodarstwa rolniczego jako organicznej całości: "gospodarstwo nie jest sumą działalności produkcyjnych, ale organiczną całością składającą się z oddzielnych, ściśle z sobą powiązanych i od siebie uzależnionych działalności produkcyjnych".

Dalsze dziedziny moich zainteresowań.

Podejście całościowe do gospodarstwa rolnego - stąd kalkulacje organiczne, uorganicznione i różnicowe. Prace w kierunku wprowadzenia do polskiej ekonomiki rolnej kategorii zysku brutto. Popularyzacja kosztów specjalnych. Wprowadzenie do ekonomiki i organizacji techniki planowania programu.

Ekonomika gospodarstwa rolniczego. Efektywność poszczególnych sektorów rolnictwa. Rachunek ekonomiczny w rolnictwie. Zagadnienie kosztów w gospodarstwie rolniczym. Systemy ekonomiczne w rolnictwie. Analiza działalności gospodarstwa i przedsiębiorstwa rolniczego. Efektywność inwestycji w rolnictwie. Pionierska publikacja w tej dziedzinie (1963 r.).

Organizacja gospodarstwa i przedsiębiorstwa rolniczego. Pierwsza w Polsce publikacja o metodzie bilansowej urządzania gospodarstw rolniczych (1953 r.). Zagadnienie wielkości gospodarstwa i przedsiębiorstwa rolniczego (1976 r.).

Propagowanie racjonalnego podejścia do procesów produkcyjnych w rolnictwie. W działalności produkcyjnej wysuwanie na czoło, ustalanie celu działalności. Odpowiedź na pytanie: co produkować, ile produkować, jak produkować? Zwalczanie zjawiska gigantomanii. Zwalczanie nieefektywnych form uprzemysłowionych produkcji, zwłaszcza w produkcji zwierzęcej. Ochrona środowiska rolniczego. Podział produkcji artykułów rolnych na produkcję, w której ziemia występuje jako środek produkcji oraz na taką, w której ziemia występuje jedynie jako miejsce produkcji.

Działanie w kierunku uporządkowania pojęć oraz ich definicji w ekonomice i organizacji rolnictwa oraz w dyscyplinach pokrewnych (1962 r.). Próba ustalenia niektórych pojęć w ekonomice i organizacji rolnictwa. Między innymi typ, system, kierunek. Zainicjowanie bądź wprowadzenie niektórych uproszczonych wskaźników, jak np. plon przeliczeniowy, wskaźnik względnej wysokości kosztów (WWWK), wskaźnik (procentowy) względnej efektywności.

Prognozy w rolnictwie polskim. M.in. publikacje: Przyszłość rolnictwa (r. 1979) i Prognoza rolnictwa polskiego. Komitet Polska 2000 PAN.

Doskonalenie kadry ekonomistów rolnych. Stworzenie kierunku (szkoły) racjonalnej gospodarki rolnej (bez mitów i blagi).

Szczególną radość i zadowolenie sprawiła mi możliwość realizacji zamysłu, ażeby opracować komplet podręczników akademickich z zakresu wykładanych przeze mnie przedmiotów:

- Rachunkowość rolnicza: tom I Księgowość (rok 1961), tom II Koszty, wycena, kalkulacje, sprawozdawczość (rok 1964)
- Ekonomika i organizacja pracy wykonawczej w rolnictwie (1971 r.)
- Ekonomika i organizacja gospodarstwa rolniczego (1979 r.)
- Zarządzanie przedsiębiorstwem rolniczym (1972 r.)
- Zarządzanie i kierowanie przedsiębiorstwem rolniczym (1980 r.).

W ostatnich latach opublikowałem dwie książki spoza mojej specjalizacji naukowej. Są to Filozofia rolnictwa oraz Moja filozofia życia. Spotkały się one z życzliwym przyjęciem czytelników oraz prasy zawodowej. Pracuję nad dalszą, zapewne ostatnią, moją publikacją pod tytułem: Inflanty i Inflantczycy. Są to moje wspomnienia o dzielnicy b. Polski, z której pochodzę, oraz o wybitnych przedstawicielach mojego rodu.

Zapewne na skutek mojego dosyć dokładnego zapoznania się z praktyką rolniczą zdobyłem trzeci z kolei "zawód" w moim życiu. Wymieniam je. Pierwszy to rolnik, drugi - to pracownik naukowy w zakresie ekonomiki rolnictwa, trzecim zaś stał się - ku memu zdziwieniu - "zawód" publicysty rolnego. Powiem, jak do tego doszło. Otóż w początkach lat 60-tych zwrócił się do mnie redaktor Henryk Korotyński, wybitny publicysta należący do klanu Korotyńskich, z zaproszeniem do publikowania w "Życiu Warszawy" felietonów na tematy rolnicze, zwłaszcza ekonomiczno-rolnicze. Widocznie musiał się spotkać z jakimiś moimi artykułami, publikowanymi sporadycznie tu i ówdzie. Zaproszenie przyjąłem z wdzięcznością. Redakcja naczelna "Życia Warszawy" oddała moje felietony in spe pod opiekę znanemu już w tym czasie redaktorowi Jerzemu Jaruzelskiemu. Pan doc. dr Jaruzelski jest dzisiaj wykładowcą na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego i autorem wybitnej biografii historycznej Stanisława Cata-Mackiewicza. Otóż opiece pana redaktora Jaruzelskiego nad moją "twórczością" zawdzięczam uzyskanie trzeciego z kolei fachu, jakim stało się dziennikarstwo. W rezultacie mniej znany jestem dzisiaj jako ekonomista rolny, bardziej zaś jako publicysta. Wkrótce poza "Życiem Warszawy" zacząłem pisać stale do "Dziennika Ludowego", a dorywczo do szeregu innych dzienników oraz tygodników.

[1]  [2]  [3] 


Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach