Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Kwartalnik Historii Nauki i Techniki  



"Kwartalnik Historii Nauki i Techniki",
R.40:1995 z. 4 s. 7 - 16
[1]  [2]  [3] 
TWORZĘ I SŁUŻĘ (1971-95)

Po okresie fascynacji samymi własnościami mózgu izolowanego zacząłem wraz z kolegami wykorzystywać ten szczególny preparat w badaniu różnych zagadnień. Między innymi zajmujemy się mechanizmem uwagi. Modelem jest odruch wpatrywania, który w mózgu izolowanym jest zachowany. Określiliśmy struktury mózgu, zawiadujące tym odruchem. Jeden z niedawnych wyników ma charakter niezwykły. Zaburzenie uwagi w wyniku jednostronnego usunięcia jednej ze wzrokowych okolic kory mózgowej (częsty objaw występujący po urazach mózgu u ludzi) znikało po wykonaniu następnie symetrycznej, drugostronnej operacji.

Na początku lat siedemdziesiątych urzekła mnie tematyka rozwojowa. Nie ulega wątpliwości, że pytanie "jak rozwija się mózg" jest równie ważne, jak pytanie, "jak działa mózg". Zająłem się wraz z kolegami rozwojem percepcji wzrokowej. Hodujemy koty w kontrolowanym środowisku wzrokowym i następnie badamy je przy użyciu wielu metod. Jest to model sytuacji, kiedy dzieci spędzają wczesny okres życia w zubożonym środowisku sensorycznym. Wyjaśniliśmy, w jakim stopniu rozwój mechanizmu uczenia się wzrokowego kota zależy od czynnika genetycznego, a w jakim od stymulacji wzrokowej we wczesnym okresie życia. Moje zainteresowanie problematyką rozwojową zapewne przyczyniło się, że córka została embriologiem.

Piszę również prace teoretyczne, dotyczące ogólnych własności mózgu oraz mechanizmów zachowania się i psychiki człowieka. Daje mi to ogromne zadowolenie. Niestety, prace te są przyjmowane chłodniej (rzadziej cytowane) niż moje prace doświadczalne. Jest to zresztą zjawisko typowe, kochamy fakty i nie dowierzamy koncepcjom. Okazją do szerszego spojrzenia na działanie mózgu jest dla mnie również pisanie popularnonaukowych książek i artykułów.

Dobrze prosperujący badacze mają często propozycje wyjazdów za granicę. Wolno uczyłem się, że korzystać należy tylko z propozycji merytorycznie ważnych. Pobyty za granicą wpłynęły w sposób oczywisty na pracę moją i Zakładu. Były one punktem wyjścia paru kierunków badawczych. Wszędzie spotykałem się z ogromną życzliwością kolegów. Poczułem nową, silną przynależność grupową. Stałem się członkiem świata uczonych.

Poza tym radość poznawania świata. W Chile zachwycałem się starą (tam w pełni zachowaną) kulturą hiszpańską, której ważnym elementem jest wysublimowany honor mężczyzny. Na Kubie zdumiał mnie ogromny entuzjazm społeczeństwa budującego komunizm: koledzy, którzy żyli w niedostatku, mówili o Fidelu Castro ze łzami uwielbienia w oczach (obecnie jest już zapewne inaczej). W Stanach niezapomnianym przeżyciem były długie rozmowy z Jerzym Rose, wspaniałym neurofizjologiem i mędrcem, który wyemigrował z Polski tuż przed wojną. W Cambridge byłem pod urokiem King's College (w jakiś sposób ziściły się marzenia rodziców o moich studiach w Anglii). Lubiłem francuską i niemiecką atencję okazywaną profesorom (nowe doświadczenie dla przybysza z Polski). W Rumunii przeraził mnie dyktatorski stosunek władzy w stosunku do uczonych. Zdumiała mnie egzotyka codziennego życia w Związku Radzieckim, np. obowiązkiem gościa w restauracji jest tam ułatwianie pracy kelnerowi (dlatego musi się on dosiadać, a nie zajmować osobny stolik). Zadziwiała mnie gościnność kaukaska. W Tbilisi autobus zmienił kurs, żeby mnie dowieźć do hotelu, a w Baku trzymając kąpielówki w ręku byłem wieziony nad morze rządowym samochodem na sygnale. W Indiach podziwiałem dostojne zachowanie się nawet tych najbiedniejszych.

Uczeni mają również często propozycje pracy organizacyjnej. Często odmawiają, gdyż praca taka jest w swej istocie służebną i osłabia ich działalność badawczą. Jednak niektóre funkcje organizacyjne są bardzo ważne. Wielokrotnie (zbyt często) zgadzałem się je pełnić.

W 1968 r., po tragicznej śmierci Stefana Brutkowskiego, zostałem redaktorem czasopisma Instytutu, "Acta Biologiae Experimentalis", później "Acta Neurobiologiae Experimentalis". Kontynuowałem z pasją jego pracę. Z równą pasją pomagała mi młodo zmarła Ewa Stajudowa. "Acta" stopniowo stawały się czasopismem międzynarodowym i pojawiały się w dużych bibliotekach na całym świecie. Niestety, polskie instytucje, zajmujące się wydawaniem i sprzedażą czasopism naukowych, oraz poczta pracowały nieudolnie. Chociaż "Acta" były coraz częściej cytowane, to jednak pozostawały w tyle za czasopismami wydawanymi przez wielkie międzynarodowe firmy. Walka o wysoki poziom "Acta" trwa nadal. Od kilku lat w lepszych warunkach kierują nią pomyślnie młodsi koledzy.

Konorski zmarł w 1973 r. (w chwili śmierci znajdował się na ścisłej liście kandydatów do Nagrody Nobla). Zgodnie z jego życzeniem zostałem kierownikiem Zakładu. Ta praca jest uwieńczona pełnym sukcesem. Zakład jest ważnym ośrodkiem naukowym. Obecnie posiada około stu pracowników i reprezentowane są w nim wszystkie ważniejsze kierunki badań nad mózgiem. Regularnie publikujemy prace w międzynarodowych czasopismach. Oddziałujemy na naukę światową również bezpośrednio. Odwiedziło nas kilkuset badaczy z zagranicy, a kilkudziesięciu u nas pracowało. W kierowaniu Zakładem pomagała mi przez wiele lat Irena Stępień, a obecnie pomaga Jolanta Zagrodzka.

Kontakty między badaczami zachodnimi i wschodnimi były przez wiele lat ubogie. Szczególnie izolowane były Związek Radziecki i Wschodnie Niemcy. Rozszerzenie tych kontaktów było jednym z głównych celów konferencji, które organizowaliśmy w Jabłonnie. Staraliśmy się, aby liczba gości z Zachodu i ze Wschodu była na nich taka sama.

W ciągu kilku lat byłem członkiem jednego z komitetów European Science Foundation. Przyznawaliśmy granty neurofizjologom. Chociaż fundusze Komitetu pochodziły wyłącznie z krajów Europy Zachodniej, wnioski o granty z krajów zachodnich i wschodnich były traktowane w sposób identyczny. Polscy badacze dostali kilkadziesiąt grantów z tego źródła. Jest to jeden z przykładów wspaniałej międzynarodowej solidarności uczonych. Wieloraka pomoc zachodnich organizacji i instytutów naukowych umożliwiły normalną pracę wielu polskim uczonym.

Już we wczesnym okresie mojej pracy uderzyła mnie jaskrawa anomalia organizacyjna w polskim życiu naukowym. Polega ona na tym; że wszyscy pracownicy zatrudnieni na etatach naukowych są skłaniani do pracy naukowej, a ich praca dydaktyczna jest niedoceniana. Tylko publikacje naukowe zapewniają im awans zawodowy, np. uzyskanie tytułu profesora. Tymczasem w wielu zakładach naukowych nie ma warunków dla prowadzenia sensownej pracy badawczej. Na skutek tego w kiepskich czasopismach publikowanych jest wiele prac niedobrych i nie czytanych. Kuriozum stanowią prace, które ze swej natury powinny dotrzeć do czytelników na całym świecie i stać się cegiełkami w nauce światowej, ale są napisane po polsku. Wielokrotnie pisałem krytycznie o tej anomalii. Kilkuletnia praca w Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej do Spraw Kadr Naukowych była okazją do dalszych zmagań. Mówiłem gorzką prawdę i nie byłem lubiany (tak jak krytyczna w stosunku do powstania uciekinierka z Warszawy). Dopiero w ostatnich latach powoli w Polsce upowszechnia się ocena dorobku pracownika naukowego w oparciu o poziom czasopism, w których znajdują się jego prace. Poziom ten jest mierzony częstością cytowania czasopisma (dane dostarcza ośrodek informacji w Filadelfii). Dzieje się tak w dużym stopniu dzięki działalności Komitetowi Badań Naukowych. Mam przeto nadzieję, że prace nie czytane znikną stopniowa z naszego życia naukowego.

Ponieważ nie pracuję w wyższej uczelni, moja działalność dydaktyczna sprowadza się głównie do uczenia zawodu młodych kolegów (propozycję wykładów dla studentów otrzymuję głównie z zagranicy). Większość moich uczniów odnosi sukcesy naukowe. Niestety, niektórzy pracują za granicą. W ostatnich latach pojawiło się wiele nowych metod badawczych. Młodzi naukowcy łatwo się ich uczą. Bardziej niż kiedykolwiek odkrycia naukowe stały się domeną młodych.

Między innymi posiedliśmy świetne nieinwazyjne metody badania mózgu człowieka. Mamy obecnie lepsze szanse poznawania tajemnicy czynności psychicznych. Być może uda nam się zbliżyć do zrozumienia sprawy najważniejszej - mechanizmów odgrywających rolę w tworzeniu światopoglądu, systemu wartości i sumienia człowieka. Ich poznanie zmniejszy nasze zagubienie w otaczającym świecie. Sprawa ta jest warta namysłu. W dzieciństwie nasz światopogląd jest oparty na różnorakich autorytetach. Później usiłujemy mozolnie, mniej lub więcej świadomie, uniezależnić się od przypadkowych wpływów. Tymczasem życie codzienne wymaga nieustannego ustosunkowania się do ważnych spraw. Na przykład, kłopotliwe pytania stawiają nasze dzieci, które skłonne są w nas widzieć autorytety.

Niektóre mechanizmy w sposób oczywisty deformują nasze poglądy. Przykładem jest wspomniane myślenie życzeniowe. Powoduje ono nie tylko przecenianie siebie i swoich bliskich. Między innymi może ono prowadzić do przeceniania panującego ustroju. Przykład ten jest pouczający. Ochronne samooszustwo pozwala uwierzyć, że nie jest nam źle w ustroju, w którym przyszło nam żyć. Myślenie życzeniowe jest jednym z czynników odpowiedzialnych za to, że wielu Polaków lubiło ustrój komunistyczny.

Od kilku lat mieszkam w niedalekim od Warszawy Brwinowie, w częściowo zniszczonym, ale pięknym domu zaprojektowanym przez znakomitego architekta, Oskara Sosnowskiego. Dom był kiedyś własnością dziadków mojej drugiej żony, ale przez pół wieku mieszkali w nim lokatorzy kwaterunkowi. Tak jak w dzieciństwie mam obecnie własny dom. Największą pasją mojej żony jest przywracanie mu dawnej świetności.

P O D S U M O W A N I E

W mojej pracy istnieją dwa nurty: badawczy i służebny. W pracy badawczej były momenty olśnień, były sukcesy, ale również rozczarowania. Niektóre moje prace są często cytowane, inne zostały szybko zapomniane. Zawsze jest radość szukania nowego. Szczęśliwie pracuję w znakomitym Instytucie, w którym zawsze miałem dobry warsztat pracy, świetny naukowy klimat i dostateczną liczbę kontaktów z badaczami zagranicznymi. W pracy przeszkadza mi łatwa znużalność umysłowa oraz w pewnym stopniu łatwowierność i popędliwość. Nie przeszkadzał mi brak należenia do partii.

Moje prace naukowe są z reguły efektem badań zespołowych. Nazwiska kolegów, z którymi dłużej współpracowałem, znajdują się na liście wybranych publikacji. Poza tym duży udział w pracach mieli koledzy, którzy mimo świetnych kwalifikacji zawodowych nie są formalnie pracownikami naukowymi. Należą do nich zmarły Józef Folga, Janina Rokicka, Zofia Turska i Jagoda Michalska.

W pracy służebnej również sukcesy i niepowodzenia. Sukcesem jest mój Zakład. Walka o "Acta Neurobiologiae Experimentalis" i walka przeciw pracom nie czytanym miały przebieg dramatyczny.

Poza tym nurt życia osobistego. Planowałem traktować je po macoszemu, ale często nabierało zniewalającego blasku. Zresztą nurty wiążą się ze sobą. Maja córka dokonała już odkrycia naukowego.

Bogusław Żernicki
Brwinów 1995

Wybrane publikacje w chronologicznej kolejności

Żernicki B., Konorski J.: Fatigue of acid conditioned reflexes. "Acta Biol. Exp." 1959 T. 19 s. 327-337.

Affanni J., Marchiafava P. L., Żernicki B.:Higher nervous activty in the midpontine pretrigeminal cat. "Science" 1962 T. 137 s. 126-127.

Dreher B., Żernicki B.: Visual fixation reflex: behavioral properties and neural mechanism. "Acta Biol. Exp." 1969 T. 29 s. 359-383.

Żernicki B., Doty R. W., Santibañez-H. G.: Isolated midbrain in cats. "Electroenceph. Clin. Neurophysiol." 1970 T. 28 s. 221-235.

Ślósarska M., Żernicki B.: Sleep-waking cycle in the cerveau isolé cat. "Arch. Ital. Biol." 1973 T. 32 s. 365-371.

Michalski A., Kossut M., Żernicki B.: The ocular following reflex elicited from the retinal periphery in the cat. "Vision Res." 1977 T. 17 s. 731-736.

Radil-Weiss T., Żernicki B., Michalski A.: Hippocampal theta activity in the acute pretrigeminal cat. "Acta. Neurobiol. Exp." 1976 T. 36 s. 517-534.

Dec K., Tarnecki R., Żernicki B.: Single unit responses to moving spots in the superior colliculus of the cat's isolated midbrain. "Acta Neurobiol. Exp." 1978 T. 38 s. 103-112.

Zabłocka T., Żernicki B., Kosmal A.: Loss of object discrimination after ablation of the superior colliculus-pretectum in binocularly deprived cats. "Behav. Brain Res." 1980 T. 1 s. 521-531.

Żernicki B.: Higher reflexes. "Pavlovian J. Biol. Sci." 1981 T. 16 s. 131-139.

Żernicki B.: Pretrigeminal preparation. "Arch. Ital. Biol" 1986 T. 124 s. 133-196.

Żernicki B.: Od neuronu do psychiki. Wrocław 1988, Ossolineum.

Żernicki B.: Visual discrimination learning in binocularly deprived cats: 20 years of studies in the Nencki Instiitute. "Brain Res. Rev." 1991 T. 16 s. 1-13.

Stasiak M., Żernicki B.: Delayed response learning to auditory stimuli is greatly impaired in cage-reared cats. "Behav. Brain Res." 1993 T. 53 s. 151-154.

Żernicki B.: Past and present of the Department of Neurophysiology in the Nencki Institute. "Acta Neurobiol. Exp." 1994 T. 54 s. 183-190.

Żernicki B.: Przeciw przymusowi badań. "Sprawy Nauki" 1994 Nr 1 s. 3-4.

Gottesmann C., Gandolfo G., Żernicki B.: Sleep-waking cycle in the chronic rat preparation with brain stem transected in the caudopontine level. "Brain Res. Bull." 1995 T. 36 s. 573-580.
[1]  [2]  [3] 
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach