Wielcy
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Wielcy i więksi > Polacy mniej znani  



PRYWATNA INICJATYWA
Aleksander Romiszowski
Nie było łatwo zidentyfikować burgrabiego krakowskiego i kasztelana sądeckiego Aleksandra Romiszowskiego herbu Jelita. Został poplątany w niektórych herbarzach, a w ślad za nimi w szczupłej literaturze ze swoim dziadkiem, również Aleksandrem, nadto sprawującym także urząd burgrabiego krakowskiego. Trzeba było dość żmudnych poszukiwań w opasłych, oprawnych w skórę tomach różnych akt grodzkich i ziemskich województwa krakowskiego, by ustalić who is who i sprostować informacje o rodzinie naszego bohatera. Z łacińskich i polskich zapisów na pożółkłych kartach ksiąg w archiwum na Wawelu wyłoniła się postać o ustalonej tożsamości, i, jak się okazało, czupurna oraz zadziorna.

Na świat przyszedł jako syn Ignacego Romiszowskiego, podczaszego latyczowskiego, i Franciszki z Domasławskich około r. 1740. Wpisał się w r. 1756 na listę studentów Uniwersytetu Krakowskiego; nie musi to jednak znaczyć, że przykładnie słuchał wykładów akademickich. Podczas bezkrólewia po śmierci króla Augusta III zjawił się 7 lutego 1764 r. na sejmiku poselskim w Proszowicach, na którym wybierano posłów na sejm konwokacyjny. Dzięki pozycji rodziny młody Aleksander został wybrany asesorem, czyli pomocnikiem marszałka tego sejmiku. Latem tego roku wybrał się na elekcję i wraz ze szlachtą księstw oświęcimskiego i zatorskiego oddał głos na Stanisława Poniatowskiego.

Dwa lata później, w r. 1766, był już burgrabią zamku królewskiego na Wawelu. Włączył się w antykrólewski ruch szlachty, przekształcony później w konfederację radomską, jednak większej roli nie odegrał. Pochłonęły go sprawy majątkowe, albowiem w tym właśnie roku, po śmierci ojca, Aleksander z Karolem, rodzeni bracia Romiszowscy, wraz z nieletnią siostrą Joanną podzielili między siebie rodzicielską schedę. Burgrabia Aleksander, żonaty już wówczas z Teresą ze Śmietanków, dostał dobra Ujków, Małobądź w parafii Sławków, większość wsi Hutki z hutą ołowiu, młynem, foluszem (urządzeniem do spilśniania wełny), nadto z trzema browarami. Miał też kamienicę w Olkuszu.

Największym majątkiem Aleksandra Romiszowskiego był Bolesław koło Olkusza z przyległościami, a więc z dworem, młynem. tartakiem, foluszem i hutą ołowiu. Do przyległości należały też częściowo "góry olkuskie", czyli nieczynne już od wielu lat, zdewastowane i zalane wodą kopalnie, w których niegdyś wydobywano srebro i ołów. Zasadnicza ich część należała do Rzeczypospolitej; stanowiła własność państwa. Z tymi obszarami wiązała wygórowane nadzieje szlachta całego kraju, wierząc, że uruchomienie zatopionych sztolni i wznowienie prac górniczych przyniesie nowe odkrycia złóż srebra. Własne, krajowe srebro pozwoli uzdrowić system monetarny i stworzy możliwości ponownego otwarcia mennicy.

W dziedzicznym Bolesławiu w r. 1761 siedem szybów należało do rodziny Romiszewskich. Aleksander energicznie zabrał się do eksploatacji i rozwinął wydobywanie oraz przetwarzanie ołowiu (galeny ołowiowej), galmanu (rudy cynku), glejty ołowiowej, używanej w garncarstwie, a także "argiritidium". Tej ostatniej nazwy nie udało się do końca wyjaśnić; prawdopodobnie chodziło o kruszce lub pozostałe po wytopie ołowiu żużle, zawierające srebro. Przedsiębiorczy burgrabia, a od 1791 r kasztelan sądecki, na szeroką skalę rozwinął wydobycie i produkcję, umiał też zorganizować intratny handel. Dostarczał ołów bochenkowy (bochen = ok. 100 funtów) i ołów czysty w łódeczkach (np. kupcowi krakowskiemu Maciejowi Bartschowi dostarczył 3 tys. funtów, handlował też z kupcami żydowskimi z Żarek i Pilczy). W r. 1788 wymieniony został w "Dzienniku Handlowym" jako jeden z czterech krajowych dostawców ołowiu i glejty, m.in. dla wojska koronnego. Wiadomo też, że nawiązał handel ze Szwecją i w r. 1792 wysłał na 20 galarach kruszec, stosowany do produkcji spiżu i mosiądzu (prawdopodobnie rudy cynku).

Ta pożyteczna działalność miała jednak swoją ciemną stronę . Romiszowski zapewniał sobie gotówkę rozmaitymi sposobami, m.in. nie płacił długów ojcowskich, nie oddawał sum zapisanych na odziedziczonych dobrach, a należących do rozmaitych kościołów, klasztorów i do Uniwersytetu Krakowskiego. Ponad 11 lat zwlekał z wypłaceniem posagu siostrze, zastawiał, pożyczał, nie oddawał, natomiast bezwzględnie odbierał należne mu kwoty. Nie odbiegał w tym względzie od wielu przedsiębiorczych i niezbyt skrupulatnych rodaków. Miał jednak większe szanse - dostęp do bogactw mineralnych - i potrafił z nich skorzystać. Nie słychać nic o jego kwalifikacjach; prawdopodobnie nie musiał sam znać się na wydobywaniu i przetwarzaniu kruszców, wiedział jednak, że bardziej jest opłacalny handel surowcem przetworzonym. Instalował więc rozmaite urządzenia do wzbogacenia kruszców, m.in. płuczki i piece do wytapiania, korzystając z usług rzemieślników. Znał się natomiast na zaokrąglaniu swoich posiadłości i przy okazji robót górniczych chętnie korzystał z nienależących do niego wyrobisk miasta Olkusza. Stale procesował się z miastem o sporne grunty i dobra. Wiedział też, co rzeczywiście przynosi dochód, i "na właściwych miasta gruntach, mineralnych szlamiskach i huciskach browary swoje pobudował bezprawnie", i to uczynił "na ujęcie dochodów obywatelstwa". Żalili się też mieszczanie olkuscy, że pan burgrabia krakowski Romiszowski "do ostatniej chcąc wpędzić obywatelów miasta mizeryi" rujnuje swoją kamienicę w Olkuszu, zapewne znaczną ozdobę miasteczka i kamienie wywozi do dóbr swoich dziedzicznych, a "miasto Olkusz chce mieć spustoszoną Arabią"! W innych swych majętnościach Romiszowski spowodował napad mieszkańców Dobczyc na wieś sąsiada. Zbrojni napastnicy zniszczyli kopce graniczne i zaorali miedze, a przede wszystkim zniszczyli karczmę i odsunęli od niej drogę. Nie trzeba dodawać, że nowa droga przebiegała w pobliżu karczmy należącej do Romiszowskiego.

Tak więc - prawem i lewem - powiększał swój majątek i prestiż. Od 1782 r. był członkiem Komisji Kruszcowej (niezbyt aktywnym), od 1787 r. szambelanem królewskim; oprowadzał w lipcu tego roku po swych zakładach przemysłowych Stanisława Augusta. Został wkrótce kawalerem Orderu Św. Stanisława, posłem krakowskim na Sejm Czteroletni, a nawet przyjacielem Ustawy Rządowej (Konstytucji 3 Maja). W grudniu 1791 r. został senatorem, kasztelanem sądeckim, ozdobion go też Orderem Orła Białego. Mimo zaangażowania się w prace Sejmu Wielkiego po stronie patriotów i reformatorów, przystąpił do konfederacji targowickiej. Nie sprzyjał konspiracji kościuszkowskiej, a ponieważ znaleziono listy Romiszowskiego "szelmujące [...] na związek pod Kościuszką", groził w r. 1794 r. panu kasztelanowi stryczek. Ale że krakowski sąd rewolucyjny odznaczał się wielką łagodnością, szyja pana Aleksandra ocalała.

Zamożny i zaradny, zdołał w pewnym sensie zastąpić niesprawne struktury państwa i na małą skalę, ale skutecznie, eksploatował zasoby nieczynnych kopalni, o których uruchomienie zabiegano od kilkudziesięciu lat. Korzystał ze swoich dóbr dziedzicznych, ale też w pewnym sensie "sprywatyzował" i przywłaszczył sobie zasoby kruszców krajowych. Bez specjalnych kompetencji, bez angażowania machiny sejmu, komisji, króla i innych organów Rzeczypospolitej rozwinął wydobycie, przetwarzanie oraz handel kruszcami z "gór olkuskich".

Chciał zostawić po sobie dobrą pamięć, więc podjął starania o utworzenie parafii w Bolesławiu i rozbudował miejscowy kościółek. Kupił w Krakowie zabudowania po skasowanym klasztorze bernardynek, tuż przy nieistniejącym dziś kościele Św. Św. Agnieszki i Łucji, i prawdopodobnie znacznie przebudował. Całą swoją schedę podzielił, dając części majątku leżące w Wielkopolsce bratu i siostrze, natomiast dobra w okolicach Krakowa i Olkusza zapisał swej jedynaczce, córce z drugiego małżeństwa (z Teresą z Firlejów-Konarskich), Zofii. Już po śmierci Aleksandra Romiszowskiego , który zmarł w 1795 r., Zofia wyszła za mąż za Ignacego Hilarego Moszyńskiego. Synem tego małżeństwa, a więc wnukiem pana Aleksandra, był znany działacz patriotyczny, zesłaniec na Syberię, kolekcjoner Piotr Moszyński.

Maria Czeppe
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach